Oszust z Tindera. Co wspólnego mają ze sobą randkowanie i poszukiwanie pracy? Zaskakująco dużo.
- Paulina Palińska

- Mar 25
- 3 min read
Wchodzisz na Tindera, przeglądasz profile i trafiasz na niego… Widzisz młodego, zadbanego mężczyznę. Na zdjęciu widać zarysowane mięśnie, o które nienachalnie opina się koszula. Schludna fryzura i magnetyczne spojrzenie- przypomina Ci Ryana Gosslinga. I ten opis: „Romantyk z głową w gwiazdach, ale twardo stąpający po ziemi. Miłośnik natury, ciszy i lasu. Fotografuję światło gwiazd, ale to emocje są moim prawdziwym obiektywem. Nie szukam kobiety idealnej- szukam tej, przy której wszystko ma sens. Szukam kobiety, która jest pełna pasji, z którą będę mógł stworzyć piękną codzienność.” Zaczynacie rozmawiać i nie możesz się doczekać spotkania- tego właśnie szukałaś w relacji! A potem przychodzi moment spotkania. Okazuje się, że to zdjęcie sprzed 10 lat. Linia włosów nieco się cofnęła, a mięśnie jakby opadły, za to centymetrów w pasie przybyło. Ale w końcu nie wygląd jest najważniejszy, chcesz go poznać lepiej. Myślałaś, że pójdziecie na spacer po lesie, a potem na kolację, ale słyszysz, że nie ma siły dziś spacerować, woli iść do Ciebie. Nie tak to sobie wyobrażałaś, ale wspólne gotowanie też może być ciekawe. Po wejściu do mieszkania rzuca, że trochę tu mało miejsca i że nie wyobraża sobie mieszkać w bloku. Czujesz się zmieszana, ale zapraszasz go do salonu. Przygląda się Twoim obrazom- wie, że malowanie, to Twoja pasja. Po chwili mówi, że jego córka maluje lepiej. Dwa strzały: dowiadujesz się, że ma córkę i przy okazji, że artystka z Ciebie raczej marna. Okazuje się też, że on raczej nie liczył na wspólne gotowanie, bo zamiast do kuchni, kieruje się do sypialni.
Personal branding na Tinderze nie bierze jeńców. Tam wszyscy mają pasje, kochają podróże i szukają relacji pełnej szacunku. Niczym się to nie różni od Employer brandingu, w którym firmy oferują rodzinną atmosferę, nieograniczone możliwości rozwoju, dynamiczne środowisko czy realny wpływ na wynagrodzenie. Tymczasem kandydat, skuszony zabawnymi filmikami EB w social mediach trafia do firmy, w której rodzinna atmosfera przypomina bardziej tę patologiczną, w której szef przypomina ojca – alkoholika, który nigdy nie wiadomo w jakim humorze wejdzie i komu się dzisiaj oberwie. Nieograniczone możliwości rozwoju- pod warunkiem, że poza strukturami firmy. Dynamiczne środowisko się zgadza- nikt nie wytrzymuje
więcej, niż rok. A realny wpływ na wynagrodzenie? Wpływ wyłącznie szefa. Employer branding, podobnie jak opis na portalu randkowym, to reklama. Ma zachęcić, zwrócić uwagę. Ale kiedy produkt z reklamy nijak się ma do rzeczywistości, to po prostu oszustwo.
Twarzą w twarz z prawdą.
Pracodawco! Przestań tworzyć iluzję. Stwórz miejsce, do którego ludzie będą chcieli przyjść i zostać na dłużej. Nie bądź jak oszust z Tindera. Jeśli nie brakuje Ci kandydatów, to znaczy, że masz świetnych specjalistów od Social Media Marketingu i Employer Brandingu i mam nadzieję, że dobrze im płacisz. Rzecz w tym, że kiedy
kandydat dołącza do organizacji i orientuje się, że to wszystko kłamstwo, prędzej czy później się ulotni. Co możesz zrobić?
1. Zmierz się z prawdą. Dosłownie- zmierz. Zleć audyt, przeprowadź niezależne badania satysfakcji, sprawdź, co jest do poprawy. Nie obrażaj się na wyniki, nie tłumacz, nie szukaj winnych.
2. Napraw co się da lub wymień na odpowiedni model. Czasem to kwestia zmiany struktury czy działań operacyjnych, czasem pracy nad kompetencjami kadry managerskiej. Czasem może się okazać, że problem tkwi w konkretnej osobie, z którą trzeba się pożegnać.
3. Jeśli zatrudniasz osobę na strategiczne stanowisko, jak Manager konkretnej komórki, w której zlokalizowano problem czy HR BP odpowiedzialny za wprowadzanie zmian, nie maluj trawy na zielono. Powiedz prawdę, co nie działa, co należy poprawić. Taka osoba musi ŚWIADOMIE w to wejść.
4. Nie blokuj. Jeśli masz kogoś, kto ma coś zmienić, nie blokuj działań. I nie narzucaj własnych, według znanego Ci, starego schematu. Nie da się zmienić wyniku, działając w sposób, który się nie sprawdził.
5. Ponownie zmierz. Sprawdzaj, czy działania przynoszą rezultat. Nie żyj w iluzji, że coś robisz. Jeśli coś nie przyniosło efektów, to znaczy, że trzeba pracować dalej.
6. Ucz się na błędach i miej odwagę się do nich przyznawać. Biznes, to żywy organizm i praca z wieloma osobami o różnych charakterach, zawsze coś się będzie działo. Jeśli poukładasz jedno, a posypie się drugie, nie wpadaj w pułapkę nieomylności. Szukaj specjalistów, którzy pomogą Ci z tego wyjść.
Comments